sprawdź pogodę

Z garażu po słońce

  Nowy Przemysł nr 01/2011

Miastko leży tuż przy zachodniej granicy województwa pomorskiego. W owym Miastku w październikowe popołudnie w kinie "Grażyna" rozpoczęło się zebranie. Na sali zasiedli ci mieszkańcy miasta, którzy postanowili wziąć udział w programie termomodernizacji, zainicjowanym przez miejscowe towarzystwo gospodarcze. Zaprezentowano im firmę, która wygrała przetarg i zamontuje na ich domach kolektory słoneczne. Będą ogrzewały wodę w łazienkach i kaloryferach.

Kolektory przyjadą z Sosnowca.

Odrobina szaleństwa Sebastian Paszek, prawie czterdziestolatek, wygląda dokładnie na swój wiek. I widać też, że to facet, który dokładnie wie, czego chce. Do wizerunku statecznego biznesmena nie pasują tylko opadające na czoło niesforne kosmyki, które dodają mu rysu szalonego wynalazcy. Coś jest na rzeczy, bo cała ta historia nigdy by się pewnie nie wydarzyła, gdyby nie odrobina szaleństwa.

Czy to prawda, że przygoda Sebastiana Paszka ze słoneczną energią zaczęła się w garażu?

- Prawda. To była typowa firma garażowa i na początku rzeczywiście było coś, co nazywaliśmy "warsztatem garażowym" - prezes uśmiecha się do wspomnień sprzed lat.
Chociaż to wcale nie było tak dawno...

 

Ledwo 13 lat temu. Gdy Sebastian zamieszkał z żoną Aleksandrą w swym pierwszym mieszkaniu, postanowił, że wyposaży go w różne nowoczesne urządzenia i systemy, które sam zaprojektuje i poskłada. Z wykształcenia, i co najważniejsze, z zamiłowania jest bowiem inżynierem automatykiem.
A także "złotą rączką". Postanowił więc, że ciepłą wodę będą mieli za darmo i że to słońce ją ogrzeje. Tak powstała jego pierwsza instalacja solarna.
- Kupiłem gotowe elementy zestawu, ale na dachu postawiłem je już sam. Najpierw jednak wszystko rozebrałem do ostatniej śrubki, żeby się dowiedzieć, jak to jest zrobione i jak działa. Tak zaczęła działalność moja firma instalatorska - mówi Sebastian Paszek.

 

Najpierw były zlecenia od sąsiadów i znajomych, klientów przybywało. Młody inżynier z Chorzowa od początku czuł, że nie spocznie, póki nie uruchomi własnej produkcji kolektorów słonecznych.

- Wiedziałem, że wcześniej czy później ludzkość zwróci się ku energii słonecznej - podkreśla Paszek z lekką emfazą, ale za to z autentyczną pasją.
Gdy zaczynał myśleć o wytwarzaniu kolektorów, rynek ich producentów i nabywców w Polsce raczkował. Jakościowy skok nastąpił dopiero w roku 1998. W całym kraju zainstalowano wtedy około 800 mkw. kolektorów (czyli trzy razy mniej niż nowa fabryka spółki Watt zamierza niebawem wytwarzać w ciągu jednego dnia). Odważniejsi przedsiębiorcy zaczęli się zastanawiać, czy nie otwiera się tu całkiem ciekawa perspektywa, czy słoneczna energetyka nie okaże się przejściową modą.

 

- Nie ma mowy o "modzie". Jest Pakiet klimatyczny, z którego będziemy rozliczani - zapewnia Bernard Błaszczyk, wiceminister ochrony środowiska.
Jednak przed trzynastoma laty nie byliśmy jeszcze członkami Unii Europejskiej, nie mówiło się głośno o klimacie, efekcie cieplarnianym i dwutlenku węgla...
- Energia kosztowała znacznie mniej niż dziś. Instalacje solarne nie były więc jeszcze szczególnie opłacalne. Ba! Wszyscy je wtedy wyśmiewali - wspomina Paszek.
- Ale ja wiedziałem, że to się wkrótce zmieni. Zebrałem wszystkie oszczędności i zaczęliśmy.

 

Solarny boom
Według Instytutu Energii Odnawialnej, jeszcze w roku 2001 mieliśmy w Polsce zaledwie 21 tys. mkw. kolektorów. W ubiegłym roku było ich już 510 tys. mkw. Do roku 2020 w kraju powinno być 19 mln mkw. kolektorów słonecznych; do roku 2030 - ponad 46 mln mkw.

- Perspektywy rynku energetyki słonecznej są wielce obiecujące - mówi Gabriela Lenartowicz, prezes zarządu WFOŚiGW w Katowicach. - Widzimy coraz więcej inwestorów publicznych i coraz częściej spółdzielnie mieszkaniowe.
Pani prezes wie, co mówi. Największą liczbę kolektorów słonecznych instaluje się bowiem w województwie małopolskim, podkarpackim i właśnie śląskim.
W całej Polsce sprzedaż kolektorów słonecznych w roku 2009 przekroczyła 144 tys. mkw. i była o 11 proc. większa niż w bardzo dobrym, nawiasem mówiąc, roku 2008.

 

Statystyka ostatniego dziewięciolecia jest jeszcze bardziej zachęcająca. Powierzchnia wszystkich zamontowanych w Polsce kolektorów słonecznych zwiększała się rok po roku średnio o 39 proc. Co oznacza, że tempo wzrostu termicznej energetyki słonecznej, jak do tej pory, było jednym z najwyższych w całej branży odnawialnych źródeł energii. I to mimo ogólnego spowolnienia gospodarczego. Realizacja związanego z unijną dyrektywą Krajowego Planu Działań w zakresie odnawialnych źródeł energii spowoduje najpewniej kolejny, poważny wzrost zapotrzebowania na kolektory. Choć przecież szerokość geograficzna, na której leży Polska, nie czyni z naszego kraju wymarzonego miejsca na ich instalowanie. Tyle że tu nie tylko o liczbę słonecznych dni chodzi...

 

- Regulacje, które już są i te, które zostaną wprowadzone po roku 2016, dotyczące opłat za emisję dwutlenku węgla, będą ewidentnie promowały energetykę odnawialną, tę opartą na słońcu - twierdzi Maciej Gierej, ekspert rynku paliwowoenergetycznego.

 

Póki co, państwo wspiera energetykę solarną.

Na zakup instalacji można zaciągnąć nisko oprocentowany kredyt, a potem zwrócić się do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o zwrot 45 proc. pożyczonego kapitału.

Mimo wsparcia i setek wniosków o dofinansowanie solarnych projektów, potencjalne moce produkcyjne fabryki w Sosnowcu czterokrotnie przewyższają obecne potrzeby krajowego rynku.
- Nigdy nie brałem pod uwagę wyłącznie rynku polskiego - tłumaczy właściciel Watta. - On jest dla mnie za mały. 60 proc. naszej produkcji wędruje za granicę.
Tyle że zachodnioeuropejska konkurencja nie wita rywala z Polski z otwartymi ramionami.
- Oni się nas boją - przekonuje Paszek. - Ja im się nawet nie dziwię. Mamy jedną z największych fabryk w Europie, która jest dotowana przez Unię. Mamy linię produkcyjną, która kosztuje cztery razy mniej niż ich linie produkcyjne. Do tego płace są na przykład w Austrii znacznie wyższe niż w Polsce. Dla mnie zagrożeniem mogą być jedynie Chińczycy. Ale oni nie dorównują mi jakością.

Zautomatyzowana linia produkcyjna w ciągu trzech-pięciu lat ma osiągnąć wydajność 2500 mkw. kolektorów płaskich dziennie.

 

W strefie wzrostu
W Podstrefie Sosnowiecko-Dąbrowskiej Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej podkreślają, że każdy nowy projekt inwestycyjny, a szczególnie reprezentujący wysoką technologię i tworzący nowe miejsca pracy, jest mile widziany przez każdą gminę w kraju.

- Obecnie staramy się o dobre sąsiedztwo dla firmy Watt, poszukując kolejnych inwestorów na dwie sąsiednie działki - zapewniają gospodarze podstrefy. - To już 35. inwestor w Podstrefie Sosnowiecko-Dąbrowskiej.

To także polska firma o ugruntowanej pozycji na rynku producentów kolektorów słonecznych, reprezentująca polską myśl technologiczną, doskonaląca swoje produkty i wprowadzająca na rynek nowe patenty.

 

Gabinet prezesa Paszka znajduje się na parterze jego fabryki. Pokój urządzony skromnie - tylko to, co niezbędne. Podobna asceza za oknami: puste, zaśnieżone pole. Prezes nie lubi tu przesiadywać. Za to "na produkcji" czuje się w swoim żywiole. Urządzenia do chwytania słonecznych promieni produkuje się kilka kroków od jego gabinetu.

Fabrykę wyposażono w sprzęt i urządzenia najnowszej generacji, które zapewniają powtarzalność wszystkich procesów produkcyjnych; automatyka to większa wydajność i mniejsze koszty. W planach: rozbudowa działu badań i rozwoju oraz modernizacja linii produkcyjnej kolektorów próżniowych.

 

Co z pustą halą w niedalekich Piekarach Śląskich? Co z zainwestowanymi tam pieniędzmi?
- Po pierwsze - o tym, że tamta hala będzie za mała, wiedziałem już, zanim skończyliśmy jej budowę - twierdzi Paszek. - Po drugie: no cóż, skorzystałem na kryzysie w budownictwie, tę postawiłem za pół ceny...

 

Jest jeszcze "po trzecie" - przenosiny do specjalnej strefy ekonomicznej i związana z tym ulga podatkowa. Paszek uważa, że nieoddane fiskusowi pieniądze potrafi zagospodarować lepiej niż państwo.

 

Nowe, zielone pomysły

 

Zaprojektowany przez Watta płaski kolektor 4000 S, osiągając 85 procent sprawności, okazał się najwydajniejszym płaskim kolektorem na świecie. Gdy 4000 S wysłano do laboratorium na badania atestacyjne, eksperci, którzy je przeprowadzali, uznali zrazu, że nastąpiła awaria urządzeń, bo rewelacyjne wyniki pomiarów wydały im się niewiarygodne. Świadectwo wydano dopiero po powtórzeniu wszystkich testów.

 

Watt jako pierwszy w Polsce wyprodukował też kolektor próżniowy z podwójnymi szklanymi rurami i wysoko refleksyjnym lustrem parabolicznym. Zarówno te, jak i wszystkie pozostałe, mają prestiżowe certyfikaty Solar Keymark.

- Spółka Watt została przez nas wyróżniona w konkursie GreenEvo - przypomina sobie Bernard Błaszczyk. - Dzięki temu korzysta z naszego specjalnego systemu szkoleń i doradztwa, uczestniczy w podejmowanych przez nas przedsięwzięciach promocyjnych.

Minister mówi tu o Akceleratorze Zielonych Technologii. Najlepsze wybrane przez ekspertów technologie są potem w ramach tego projektu wspierane przez resort środowiska.

Watt jest jedną z 29 firm, które znalazły się na liście GreenEvo.

 

Spółka, dzięki sosnowieckiej inwestycji, stała się pod względem wielkości powierzchni produkcyjnej trzecim na świecie wytwórcą kolektorów. Polska zaś wychodzi na pierwsze miejsce w stawce wschodnioeuropejskich producentów urządzeń wykorzystujących energię słoneczną. Czy zmniejszy się kolejka po kolektory, a one same będą tańsze?

 

Koszt najprostszej instalacji dla domku jednorodzinnego to co najmniej 10 tys zł. Długo trzeba byłoby czekać na zwrot poniesionych nakładów. Instalowanie kolektora jako integralnego elementu systemu grzewczego w nowo budowanym domu oraz spodziewane długoterminowo wzrosty cen energii czynią inwestycję bardziej racjonalną.

- Niemniej schodzimy z marżą - przyznaje Paszek. - No cóż: producentów jest coraz więcej, konkurencja rośnie...

Wróćmy na koniec do wspomnianego na wstępie Miastka. Zgodnie z planem, powinno tam już działać około 140 zestawów solarnych. Do połowy 2011 roku ich liczba się podwoi. Co dziesiąte gospodarstwo domowe w 11-tysięcznym Miastku będzie korzystało z energii słonecznej.

Z badań Instytutu Energii Odnawialnej wynika, że z instalacji solarnej chciałaby korzystać przytłaczająca większość Polaków.

Tyle że niemal co trzeci uważa, że słoneczna energetyka jest jednak stanowczo zbyt droga.

- Kolektory rzeczywiście dobrze sprzedaje się dopiero wtedy, gdy są dotacje; tak jak na Zachodzie. Gdy ich nie będzie, wszystko zacznie umierać - mówi prezes spółki Watt.

 

Na wszelki wypadek Paszek nie przestaje więc myśleć o kolejnych projektach, nie związanych ze Słońcem. Na wielkiej hali jest jeszcze trochę miejsca...

 

Zbigniew Konarski, Nowy Przemysł nr 01/2011

 

SPaszek-minipx.jpg

fot. wnp.pl

 

 

m120xd.jpg

menu aktywne